Tanie przesyłki kurierskie – inwestycja
Kiedy stanęliśmy na ślubnym kobiercu, mieliśmy po 20 lat i dziecko w drodze. Mieszkaliśmy u moich rodziców. Mój mąż dostawał co miesiąc 400 złotych na utrzymanie. Oboje byliśmy studentami. Aby mieć trochę własnych środków chwytałam się dorywczych prac. Liczyłam na to, że mój mąż znajdzie sposób aby zarobić parę groszy. Jednak gdy zaczęliśmy o tym rozmawiać z rodzicami, jego mama wzięła mnie na bok i poprosiła abym jak wyraziła – nieodciągana męża od nauki, bo najważniejszy jest jego dyplom. Przyznałam jej rację, powtarzając sobie, że skoro mnie bardziej zależy na niezależności, to pewnie ja powinnam o nią bardziej zadbać. Wszystko się zmieniło gdy skończyliśmy studia. Postanowiliśmy założyć własną firmę. Zainwestowaliśmy w tanie przesyłki kurierskie. Nasza firma dostarczała ludziom zamówiony towar. Na początku zarabialiśmy wprawdzie nie wiele, ale nasze dochody były stabilne. Potem było różnie. Jeżeli było zainwestowanie tanimi przesyłkami kurierskimi to mieliśmy górę pieniędzy. Innym razem – kompletną pustkę w portfelu. Wtedy ustaliliśmy podział obowiązków finansowych: mąż płacił rachunki, a ja troszczę się o jedzenie i wydatki ekstra. Obojgu to bardzo odpowiadało, bo mąż czuje się bezpiecznie, gdy wszystko jest zapłacone na czas, ja natomiast mam twórcze podejście do finansów i lubię kupować rzeczy, które są zbędna, ale za to sprawiają, że żyje się kolorowo. Kiedy mąż się zżymał, że trwonię pieniądze powtarzałam: za rok o rachunku telefonicznym nie będzie pamiętać, a drzewko szczęścia, które kupiłam, będzie nas cieszyć latami. Od paru lat wiedzie nam się coraz lepiej. Nawet zaczęliśmy więcej wdawać. Uważamy, że ciężko pracujemy i należy nam się trochę przyjemności. Mąż zaakceptował moją rozrzutność. Po prostu zaczął przyjmować jako oczywistość, że żona dla dobrego samopoczucie musi mieć nowy ciuch.
