Pamiętam, że jak byłam małym dzieckiem lubiłam się bawić z moim bratem w dom. Ogrodziliśmy sobie kawałek terenu na podwórku deskami i tak powstały nasze domki. Znieśliśmy jakieś pniaki, które robiły za krzesła i podstawy stołu. Kawałki eternitu służyły jako blaty i talerze. Z cegieł, a także z eternitu wykonaliśmy lodówkę i półki na jedzenie. Z czasem zrobiliśmy sobie nawet łazienkę. Obłożyliśmy ziemię płytkami, które zostały po remoncie prawdziwej łazienki w naszym domu. Do naszych domków znieśliśmy stare przedmioty, garnki, zabawki, naczynia, kubki. Niczego nam nie brakowało. Oczywiście jak każde dziecko przygotowywaliśmy jedzenie z piasku. Nawet stworzyliśmy własną książkę kucharską. Piekliśmy ciasta z polewami. Robiliśmy gołąbki (piasek zawijany w liście). Bardzo częstym daniem były kotlety. Oczywiście do każdego danie trzeba było zrobić jakąś sałatkę. W tym celu udawaliśmy się na zakupy. Za pieniądze służyły nam liście. Byliśmy bardzo bogaci. Dookoła było wiele sklepów. Na podwórku, na polu rosła ogromna ilość roślinek, które robiły za warzywa. Zdarzało się, że nawet sami hodowaliśmy jakieś rośliny np. rzodkiewkę. Dlaczego o tym wszystkim opowiadam? Zaraz do tego dojdę. Otóż na nasze jedzenie były specjalne zamówienia. Rodzice wybierali sobie potrawę jaką chcę skosztować, a my to gotowaliśmy i dostarczaliśmy. Robiliśmy za tanie przesyłki kurierskie, gdyż za transport braliśmy złotówkę. Mama mówiła, że nasze tanie przesyłki kurierskie są profesjonalną firmą. Jedzenie zawsze docierało na czas, nie ulegało zniszczeniu. Dzięki tanim przesyłkom kurierskim zarabialiśmy na lody. Nie było tego nazbyt wiele, ale nam się wtedy wydawało, że jesteśmy nadzwyczajnie bogaci. Bardzo mile wspominam te lata mojego dzieciństwa. Było naprawdę fajnie.
